niedziela, 2 czerwca 2013

Pożegnanie z pieluchami

Mogę powiedzieć, że pieluchy odeszły do lamusa. No prawie. Zakładam je Maksymilianowi jedynie do spania, bo jeszcze siusia przez sen. Ale w ciągu dnia biega bez. Majtki na tyłek, spodnie, co by bielizną nie świecił i heja :)
Nie ukrywam, że nie było łatwo. Co 15 minut musieliśmy pytać się go czy chce się załatwić i sadzać na nocniku/sedesie nawet jak zaprzeczył. Stopniowo wydłużałam czas aż do 30 minut. Potem sam zaczął wołać, ale jak się już zesikał*. Nie krzyczałam, bez względu na to czy wpadka była na dywanie czy gdzieś indziej. Nawet wtedy, po fakcie, sadzałam go na nocnik i tłumaczyłam, że tu właśnie robi się siusiu i kupę i ma wołać ZANIM zrobi. Chyba tydzień lub dwa minęły zanim skojarzył. Ale nadal trzeba było się go pytać, inaczej sam nie wspomniał dopóki nie popuścił. Nie zesikał się całkiem, tylko kilka kropel, tak, że majtki były wilgotne. Po kolejnym tygodniu nauczył się trzymać dopóki nie usiądzie. I tak już zostało :)
Tak więc mój syn załatwia się jak na dużego chłopca przystało i w zależności od tego co mu się chce, to woła siusiu lub kupa :) I biegnie najszybciej jak potrafi w kierunku nocnika :) Nie umie jeszcze sam się rozebrać, krótsze rączki to utrudniają, ale i to w końcu opanujemy. Mamy sporo czasu :)


Pisała Welonka



* albo zrobił kupę


czwartek, 30 maja 2013

Przepis na kaca bez alkoholu

Może to nie jest typowy kac, ale uczucie jakie wczoraj mi towarzyszyło przez większość dnia, mogę porównać właśnie do niego ;)
Mój przepis, który działa akurat na mnie, jest taki:

  1. położyć się spać po 22:00
  2. przebudzić po 23:00 po czym za chwilę znowu zasnąć
  3. punkt drugi powtórzyć o godzinie 2:00 w nocy
  4. wstać o 4:00
  5. o 4:50 wsiąść w autobus i spędzić w nim 40 minut
  6. od 5:45 do 6:50 czekać na drugi autobus, który nie przyjechał i koniecznie zmarznąć
  7. o 6:55 wsiąść w kolejny autobus i znowu spędzić w nim 40 minut w drodze powrotnej
  8. wrócić do domu i napić się kawy oraz zjeść śniadanie
  9. iść do kilku sklepów, koniecznie przegrzewając się, bo przebranie się jest "złym" pomysłem
  10. absolutnie nie iść spać
  11. około godziny 18:00 uczucie kaca zapewnione

Miałam objawy jak następnego dnia, po kilku piwach. Zwiększone pragnienie, zawroty głowy, pogorszona koncentracja, senność. Jedynie ból głowy mnie ominął ;)
A jutro będę mieć powtórkę z rozrywki, bo ważna sprawa do załatwienia mnie czeka.



Pisała Welonka

poniedziałek, 27 maja 2013

Pół roku

Dzisiaj mija pół roku od naszej przeprowadzki do Dąbrowy Górniczej. I choć nie zawsze bywa kolorowo, jest to najlepsze sześć miesięcy od ostatniego roku, jak nie dłużej. Wiem, narzekam na niektóre kwestie, ale wszystko da się przełknąć. Mimo iż nie mam prywatności, mam spokój. Mam bezpieczeństwo. Jestem szczęśliwa, a dzięki temu Maksymilian jest szczęśliwy. Lepiej się rozwija, nie budzi się już w nocy. Zaraża wszystkich swoim uśmiechem, jest radosny i wszędzie go pełno :) Tak, wyprowadzka od Łukasza była najlepszą decyzją w moim życiu.
A na poukładanie reszty przyjdzie jeszcze czas. Mam dopiero 27 lat* i jeszcze, mam nadzieję, kilkanaście pięknych lat przede mną :)
 
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką. Zapytała, czy nie szukam kogoś, w sensie nowego partnera. Jak powiedziałam, że nie, to się zdziwiła. Jesteś jeszcze młoda i ładna, to powinnaś kogoś sobie znaleźć. Powinnam? Chyba niekoniecznie. Nie wiem co w tym dziwnego? Dla mnie to normalne. Potrzebuję czasu by wylizać stare rany, że ujmę to w ten sposób. Na szczęście są powierzchowne, więc szybko się goją, bo te głębokie pozszywałam, by było szybciej ;)
Poza tym, nie chcę spotkać byle kogo. Ten ktoś, jeśli kiedyś się pojawi, będzie musiał zaakceptować to, że mam syna i że to on zawsze będzie dla mnie najważniejszy. Więc będzie musiał być odpowiedzialny, bo jeśli się ze mną zwiąże, na jego barkach też spocznie ciężar wychowywania go, w pewnym sensie. No, ale jakby to powiedziała moja babcia Jeszcze maciek w dupie, a już mu kasze gotują. Dlatego o tym nie myślę. Dla mnie to przyszłość. Nie wiadomo czy dalsza, czy bliższa, ale jednak przyszłość, którą na razie nie zaprzątam sobie głowy. Mam ważniejsze sprawy na ten czas i nimi się zajmuję. Jeśli poukładam sobie teraźniejszość, to przyszłość sama się ułoży :)



Pisała Welonka


* rocznikowo, bo skończę w listopadzie