wtorek, 24 kwietnia 2012

O prawku i o pracy

Dzisiaj dostałam zwrot podatku. Spora kwota, która umożliwi mi powrót na prawo jazdy. We wrześniu ubiegłego roku musiałam zrezygnować, bo nie miałam pieniędzy. Przez kłopoty finansowe musiałam zrezygnować z tego marzenia. gdybym wtedy wpłaciła całość, bo miałam na tyle, to może już bym prawko miała. Teraz,nie będę się bawić w raty. Znając moje "szczęście" to pewnie znowu by mi brakło. W poniedziałek idę się umówić, nie mogę się doczekać :)

Zdjęcie z zeszłorocznych jazd


A jutro? Jutro mam rozmowę kwalifikacyjną. W niedzielę wysłałam CV i wczoraj do mnie babeczka dzwoniła. Postanowiłam zaryzykować, ale przerażają mnie godziny pracy, bo to salon Play w markecie Kaufland, czyli pracuje się 12/24*. Co więcej okropny jest dojazd, a właściwie to powrót. Po 21:00 mam tylko 2 autobusy, więc będę musiała się streszczać**. Mam kwalifikacje, w końcu przez trzy lata pracowałam w Orange. Play będzie odmianą, bo w pomarańczowej sieci powoli się wypalałam. Więc trzymajcie kciuki, za to, by poszło po mojej myśli i by znalazł się ktoś, kto zaopiekuje się Maksymilianem.


Pisała Welonka







* wiem, bo w Dąbrowie Górniczej, w Orange tak pracowałam
** jeśli mnie przyjmą

piątek, 20 kwietnia 2012

O fajkach i o szukaniu/nieszukaniu pracy

Wróciłam do palenia. Jakoś nie potrafiłam rozstać się z nałogiem nikotynowym na dłużej niż 3 miesiące. Nie było łatwo, bo mój mąż nie uszanował tego, że ja nie paliłam i nie rzucił wtedy, choć mieliśmy razem to zrobić. Teraz jest na odwrót. On rzucił a ja palę. Mam w planach rzucić do końca maja, bo do końca kwietnia już nie zdążę ;) Poza tym, dopiero w maju mogę na nowo brać Tabex. Bez tego sobie nie poradzę, zespół abstynencyjny by mnie wykończył. Tabex, w moim przypadku, jest na tyle skuteczny, że z fajkami żegnam się po 3-5 dniach. teraz zamierzam zrobić to szybciej, tylko trzeba mi do lekarza, bo minusem tych tabletek jest to, że są na receptę. Może dlatego są skuteczne, bo inne odzwyczajacze są, jak dla mnie, o dupę rozbić, mówiąc kolokwialnie. Żeby ułatwić sobie sprawę, kończę też z moim największym wyzwalaczem głodu nikotynowego - KAWĄ. Wiem, ze dam radę, teraz już na dłużej niż 3 miesiące. Za dużo zalet, by nie spróbować ponownie. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o ten temat.

Zastanawiam się nad pracą. Rozważam wszystkie za i przeciw. Z jednej strony jest Maksymilian, który potrzebuje matki w domu, bo ma tylko półtora roku. Nawet w najlepszym żłobku, czy u najlepszej niani nie będzie miał tyle uwagi, co ja Mu poświęcam. bo kto, jak nie ja, okaże mu tak wielką miłość, cierpliwość, zrozumienie, wyrozumiałość, ogólnie uczucia? NIKT. Przecież miłość matki do dziecka jest chyba największą na świecie i na pewno nie do zastąpienia. Poza tym Maksymilian jest bardzo do mnie przywiązany. Nawet jak idę do toalety, to musi mi towarzyszyć, bo nawet krótka chwila samotności go tak przeraża, że jest ryk. Z drugiej strony są pieniądze. Tak, szczęścia nie dają, ale szczęściu pomagają. Nie ukrywam, że od oszustwa jakiemu padliśmy z Łukaszem, nasza sytuacja finansowa pozostawia wiele do życzenia. Mocno kulejemy, na wiele rzeczy nie możemy sobie pozwolić*. Nie chcę by moim życiem rządziły dylematy czy kupić dziecku nowe buciki czy kurteczkę. Jest kilka ciekawych ofert, gdzie, jako były pracownik Orange, miałabym szanse na zatrudnienie na umowę o pracę, ale to praca 12/24. Łukasz pracuje od 9 do 17, Kamila na zmiany raz od 6 do 14, raz od 14 do 22. Żłobki u nas są od 8 do 15... Porażka. Naprawdę porażka. powinny urzędować tak, jak większość rodziców ma godziny pracy czyli od 9 do 17. Więc jestem uziemiona krótko mówiąc. Można powiedzieć, że szukam i nie szukam pracy. Przeglądam ogłoszenia, jak znajdę coś co mi odpowiada, to zapisuję. Nie wysyłam CV z obawy, że mogliby odpowiedzieć. Głupie to, wiem, ale jestem rozdarta. Przeglądam ogłoszenia by wyzbyć się wyrzutów sumienia że jestem bezrobotna, ale nie wysyłam żadnego CV, bo boję się że mnie zatrudnią i będę mieć wyrzuty sumienia że zostawiam dziecko.
Jak pracowałam w Orange, to było fajnie, bo przeszłam sobie na pół etatu, Łukasz miał wtedy nocki, więc on był z małym jak ja od 9 do 13 pracowałam. W dodatku do pracy miałam rzut beretem. Dosłownie 2 minutki. Ale Łukasz dostał lepszą pracę, w ciągu dnia już. Musiałam iść na wychowawczy, potem umowa się skończyła, nie przedłużyli. No i tak zostałam bezrobotną.
Chciałabym mieć taką pracę, gdzie nie musiałabym opuszczać dziecka, coś co mogłabym wykonywać w domu, chociaż dopóki by nie poszedł do przedszkola. Może nie byle co, ale coś związane z grafiką. Przecież nie muszę nigdzie wychodzić by robić w Photoshpie. Ale takiej pracy nie ma, nad czym bardzo ubolewam, bo za jedną pensję plus zasiłek bezrobotnych nie da się żyć. Jak tak dalej pójdzie, to moje rozważania nad pracą będą jeszcze bardziej poważne i pewnie w końcu będę musiała iść. Inaczej cienko widzę przyszłość, a chcę ją jak najlepszą dla małego.


Pisała Welonka


* to główny powód dla którego chcę rzucić palenie

niedziela, 15 kwietnia 2012

Półtora roku

Tyle właśnie skończył dzisiaj mój syn Maksymilian. Boże kiedy to zleciało? A mam wrażenie jakby dopiero co się urodził! Czas szybko upływa i widzę to po Maksymilianie.
Potrafi już tyle rzeczy, ze nie sposób wymienić! Z ważniejszych umiejętności nabytych niedawno, jest umiejętność chodzenia. Uwielbiam patrzeć, jak słodko drepta na tych swoich krótkich nóżkach. Jego przygoda z chodzeniem wprawdzie dopiero się zaczyna, ale ani się obejrzę, a nastanie dzień, kiedy właśnie na tych swoich nóżkach, już dorosłych, pójdzie w swoją stronę. Że niby daleko jeszcze do tego? Szybko zleci, przecież półtora roku tak szybko minęło!